Kto się czubi, ten sie lubi.
15 lut 15:30, 31 komentarzyOd podstawówki (a jestem w 3 gim.) nienawidziłam pewnego gostka - Kamila. Strasznie się chwalił "jaki to z niego przystojniak". Ma kasiastych rodziców i dlatego miał wiele znajomości. Prawie wszystkie laski na niego leciały. Do tego świetnie grał w kosza, był w drużynie reprezentacyjnej. Modliłam się, żeby tylko nie trafić do tego samego liceum co on. A zaczęło to się tak.
Na Biologi mamy bardzo ciętą babkę, a od tego półrocza kazała nam siadać chłopak - dziewczyna w ławce. Oczywiście nawet nie pytała kto jak chce siedzieć, tylko przydzielała w pary po kolej z dziennika. Jak się domyślacie mnie przydzieliła do Kamila. Byłam na nią taka zła, że w głowie mi się to nie mieściło. Usiedliśmy na samym końcu.
Jakby tego było mało ta wredna baba kazała nam przygotować projekt tak jak siedzimy w ławkach. Byłam zrozpaczona! Mieliśmy na to cały tydzień. Postanowiłam, że na ten tydzień zawieszę broń i spróbuję się z nim dogadać. Ustaliliśmy, że spotkamy się w szkole w sali od polskiego i zrobimy tą pracę. Oczywiście spóźnił się. Ale przyniósł mi prezent.( Pff....też coś myśli, że kwiatek załatwi sprawę - pomyślałam.)
Gdy zaczęliśmy pracę, zauważyłam, że jest on bardzo mądry. Ja prawie nic nie musiałam robić. To on odwalał czarną robotę. Kamil zeproponował, że jutro możemy się spotkać u niego, żeby dokończyć pracę, a teraz jeśli pozwolę odprowadzi mnie do domu. Totalnie mnie zatkało. Zgodziłam się, ale tylko dlatego, że było już bardzo późno.
Przez całą drogę gadaliśmy jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi. Strasznie mi się podobał. Był taki na luzie, gdy nie było przy nim jego kumpli i tych wszystkich panieniek. Pożegnaliśmy się. I weszłam do mieszkania. Usiadłam na łóżku i poczułam ten lekki stan. Wszystko wydawało mi się takie radosne... Znałam to uczucie. Po prostu się zakochałam. Postanowiłam, że natępnego dnia w szkole nie dam tego po sobie poznać, będę udawała, że nadal go nienawidzę. Ale wcale nie musiałam się trudzić... on sam nie zwracał na mnie uwagi. Jednak po lekcjach... czekał na mnie i powiedział, że woli mnie sam zaprowadzić do swojego domu, bo mogę nie trafić (też coś... ja to co??? Blondynka od siedmiu boleści - pomyślałam)
Poszłam za nim. A on chyba wyczuł, że jestem obrażona. Bo spytał:
- Co sie stało??? Obraziłaś się na mnie???
- A powiedziałam coś takiego??? - spytałam naburmuszona. - O co ci chodzi???
- O nic chodźmy już. Nic nie odpowiedział tylko poszedł za mną. Po długim czasie milczenia, wreszcie doszliśmy do jego domu. Był wielki tak jak się tego spodziewalam. A jego pokój totalne zeskoczenie! Czysty, zadbany... (mieli przecież sprzątaczkę - pomyślałam)
Usiedlismy na łóżku i zabraliśmy się do pracy. Rozmawiało mi się z nim tak dobrze, że zapomniałam o wszystkich urazach i o tym, że go nienawidzę. Zapomniałam również o czasie.
- Wiesz co, chyba tylko Ty polubiłaś mnie ze względu na to jaki jestem, a nie na moją forsę. Nigdy z nikim nie mogę być szczery. (On umie zadziwiać. Zaskoczył mnie 2 raz w tym dniu)
- Ym... no tak. - uśmiechnełam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech.
- Lubię jak się uśmiechasz, jesteś wtedy taka naturalna... a nie jak te wszystkie laski. Plastikowce. Pf... (powtórka zaskoczył mnie już 3 razy)
- eh... dzięki (próbowałam nie okazywać tego, że szaleje z radości)
Gdy skończyliśmy projekt... on powiedział, że jak chcę to możemy pooglądać jakiś film. Zgodziałam się, bo szczerze nie pamiętam nawet kiedy coś odlądałam w tv... nie mówiąc o filmach. Do tego czasu nie wiem, czy on to zrobił specjalnie, czy tylko ten film miał. Ale był to Romans. Totalnie mnie zatkało. Ale nic. Siedliśmy na kanapie, a on objął mnie ramieniem i włączył film. Podczas pocałunku aktorów on nie wytrzymał i pochylił się i powiedział mi do ucha, że bardzo mnie kocha. Że zgadał się z babką od przyrody (pewnie jej zapłacił), żeby dała nas do jednej ławki i zadała projekt. I że teraz ma ochotę mnie pocałować. (Totalnie mnie zatkało, rozkochał mnie w sobie po 2 dniach... a miał na to jeszcze całe 5 dni!!! Jestem beznadziejna - pomyslałam)
Nawet nie wiem jak to się stało, ale przymknęłam oczy i zaczęliśmy się całować. Było mi tak przyjemnie... że nie miałam siły przestać. Gdy skonczyliśmy on zapytał mnie, czy chciałabym być jego dziewczyną. Zgadnijcie co powiedziałam?!
Od tego czasu jesteśmy parą. I już nie marzę, żeby iść do innego liceum niż mój kochany ;))
Ulubione
